0/2016 Nieruchomy punkt w oceanie zmienności?

Nieruchomy punkt w oceanie zmienności?

 

Człowiek jest istotą zagadkową, nosi w sobie tajemnicę. Ale nie dlatego, że on jeden, na tle całej natury, że jest szczególnie wyjątkowy, wręcz przeciwnie. Człowiek jest regułą, normą stworzenia, ucieleśnia istotę otaczającego go świata, zarówno ożywionego, jak i nieożywionego. Zagadka należy do natury świata.

Współczesna nauka wyposażyła nas w całkiem niezłe narzędzia, dzięki którym możemy ustalić, jaki człowiek był oraz jaki jest. Jednak nie potrafi udzielić odpowiedzi na pytanie o to, jaki człowiek mógłby się stać oraz jaki stać się powinien. Do czego zmierzamy? Do czego moglibyśmy zmierzać?

Świat podlega nieustannym zmianom. Różnica między naturą nieożywioną a ożywioną polega na tempie zmian. Różnica między światem roślin a światem zwierząt także polega na tempie zmian. Zwierzęta szybciej się adaptują, szybciej zmieniają i dostosowują swoje wzorce zachowań do nowych sytuacji. Im bardziej rozwinięty system nerwowy, tym bardziej dynamiczne zmiany, tym większa elastyczność zachowań.

Człowiek jest najbardziej zmienną i plastyczną istotą, jaką znamy. Zaawansowane myślenie jest w istocie ciągłym procesem przetwarzania informacji, mającym na celu wypracowanie bardziej adekwatnego zachowania. Człowiek to zmiana. Podstawowe pytanie brzmi: na ile świadomy, spójny i przemyślany jest ów proces zmiany? Antyczny stoicyzm opiera się na odkryciu, że człowiek ma zasadniczy wpływ na to, jaki się staje. Ale wymaga też stałej i pogłębionej refleksji nad celem, do którego zmierzamy.

Rzecz w tym, żeby w procesie ciągłej zmiany zachować równowagę, harmonię, trwałą strukturę. Żyjemy niczym na wzburzonym oceanie, targani nakładającymi się falami. Z jednej strony instynkty, z drugiej strony doświadczenia wczesnego dzieciństwa, z jeszcze innej normy społeczne, przeżycia osobiste, inspiracje. Wszystko to targa nami na różne strony.

Stoicyzm był i jest dla mnie filozofią polegającą na ciągle ponawianym wysiłku zrozumienia siebie i otaczającego nas świata. To z jednej strony. Z drugiej strony jest to system praktyk mających pomóc nam oswoić zmianę, nadać własnemu życiu spójną strukturę, jasne cele, uzyskać wewnętrzny spokój i harmonię. Ostatecznie chodzi o to, żeby przez rozkołysany ocean życia iść z jakąś zasadą równowagi w sobie, żeby zachować nieruchome w oceanie ruchomego. Czym jest to nieruchome? Z braku lepszego określenia na razie nazywam to jaźnią.

Może w kolejnych wpisach niniejszego bloga uda mi się znaleźć jakieś lepsze określenie, jakieś lepsze zrozumienie tego, co robi stoik w codziennej praktyce i co właściwie zyskuje. Będę tu te moje próby opisywał.