2/2016 Życzenie śmierci stoika

Życzenie śmierci stoika

 

Ludzie umierają. Wszyscy. Ja umrę i ty także umrzesz. Wszyscy to wiedzą, nie trzeba tego powtarzać. Mimo wszystko, kiedy ktoś umiera, zwłaszcza ktoś bliski, jest to zawsze dla nas coś zaskakującego, coś, z czym nie do końca umiemy się pogodzić. Akceptujemy fakt, że się urodziliśmy i że żyjemy, ale nie chcemy się pogodzić z faktem śmiertelności.

Tymczasem stoik jest osobą, dla której śmierć jest nawet bardziej oczywista niż życie. Żyjemy, bo jest śmierć. Istnienie jest czymś bardziej zagadkowym, niezrozumiałym, niepojętym niż nieistnienie. Dlaczego istniejemy raczej niż nie istniejemy? Seneka podaje:

„Kto nie chce umierać, nie chciał też żyć. Życie bowiem dane jest pod warunkiem śmierci i do niej przecież podążamy.” (Seneka. Listy moralne do Lucyliusza. Przeł. W. Kornatowski. List XXX).

W innym miejscu dodaje Seneka, że kto nie nauczył się umierać, ten nie nauczył się żyć. Chce on przez to powiedzieć, że jedynie wtedy, gdy w pełni uświadomimy sobie fakt własnej śmiertelności, gdy w pełni zaakceptujemy, że życie to przybliżanie się do śmierci, dopiero wówczas nauczymy się każdej rzeczy przypisywać należne jej miejsce i znaczenie.

Ludzie najbardziej refleksyjni i w spokojny sposób pogodni, świadomi siebie, nieunoszący się niepotrzebnymi emocjami, to bardzo często osoby, które same otarły się o śmierć, lub doświadczyły śmierci bliskiej osoby. Dopiero wtedy uczą się wartości, jaką ma każda chwila. Pozostali ludzie zazwyczaj marnotrawią godziny i dni, nie dostrzegając, że to, co być może jest najcenniejsze, mają przed oczyma, stale w zasięgu ręki ‒ jest to spokojna radość istnienia.

Dlatego okoliczności takie jak dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny stanowią dla mnie jako stoika nie tyle okazję do rozpamiętywania i smucenia się, ale raczej do przypominania sobie o tym, co dla mnie naprawdę ważne tu i teraz. Umarli potrafią być wielkimi nauczycielami.

Idę na cmentarz, przechadzam się pomiędzy nagrobkami, odwiedzam mogiły własnych przodków. Oni też byli młodzi, mieli aspiracje, pragnienia, obawy, radości i tragedie, aż umarli, prawie wszyscy w ich mniemaniu przedwcześnie. Ale nikt już nie pamięta ich trosk i niepokojów, oni sami, umierając zapomnieli o nich. Dlaczego ja miałbym powielać ten schemat, dlaczego nie mógłbym tutaj, dzisiaj, na cmentarzu, wsłuchać się w ich głos, w ich spokojne nauczanie i zatrzymać się w codziennym biegu, odczuć bliskość gwiazd, groźnie milczącego kosmosu, odwiecznej pustki, trochę się tym przestraszyć, ale przede wszystkim poczuć zachwyt?

Dla stoika śmierć jest przede wszystkim nauką zachwytu nad życiem.