3/2016 Rozwój duchowy czy osobowy?

Rozwój duchowy czy osobowy?

 

Temat rozwoju wydaje się być dzisiaj jednym z najczęściej podejmowanych. Jest na ustach wszystkich, ekonomistów, psychologów, pedagogów, trenerów osobistych. Ludzie i organizacje rozwijają się. W napięciu przyglądamy się wskaźnikom wzrostu, prognozujemy postęp. O ile jednak w wielu dziedzinach (jak sport czy gospodarka) stosunkowo łatwo jest wyznaczyć kryteria, za pomocą których postęp mierzymy, o tyle w innych dziedzinach przychodzi nam to znacznie trudniej.

Przykładem dziedziny tego drugiego rodzaju jest postęp, który dokonuje się w obszarze osobowości i duchowości człowieka. Jak mierzyć postęp osobowy? Czym on właściwie jest? Czy postęp osobowy to to samo, co duchowy? Współczesny człowiek uczęszcza na liczne kursy, czyta poradniki, zapisuje się do klubów sportowych, chodzi na terapie. Czy dzięki temu się rozwija? Jak to mierzyć?

Zacznijmy od pytania o różnicę między rozwojem osobowym[i] a rozwojem duchowym. Wydaje się, że są tym samym. Uważam, że z rozwojem osobowym mamy do czynienia wszędzie tam, gdzie człowiek koncentruje się na doskonaleniu kompetencji społecznych i indywidualnych, zarówno psychicznych, jak i fizycznych. Można lepiej radzić sobie z lękiem, relacjami, komunikacją, wystąpieniami publicznymi, stawać się bardziej empatycznym, bardziej zorganizowanym, sprawniejszym fizycznie. Rozwinięte kompetencje osobowe pozwalają lepiej radzić sobie z życiem oraz czerpać z niego większą satysfakcję. Wydaje się, że postęp mierzymy tu przede wszystkim efektami.

Rozwój duchowy związany jest natomiast z taką przemianą struktury osoby człowieka która umożliwia doświadczenie stanów nadnaturalnych, takich jak oświecenie, zjednoczenie z Bogiem, nirwana, doskonały spokój, czy ekstaza duchowa. Duchowość opiera się na przeświadczeniu, że człowiek, poza normalnym funkcjonowaniem, może doznać stanów nadzwyczajnych, które być może są ponadto jego właściwym przeznaczeniem. Rozwój duchowy mierzymy przybliżaniem się do owego nadnormalnego celu. Rzecz w tym, że czasami rozwój duchowy krzyżuje niekiedy tradycyjnie rozumiany rozwój osobowy, może na przykład obniżać niektóre kompetencje społeczne (jak w przypadku eremity, który, wycofując się do pustelni ucina wszelkie relacje społeczne, licząc na zbudowanie jednej jedynej, podstawowej relacji z Bogiem).

Z rozwojem duchowym wiąże się też pewien kłopot, mianowicie problem z ustaleniem celu wewnętrznej przemiany. O ile w przypadku rozwoju osobowego cel podsuwają nam zazwyczaj nasze naturalne predyspozycje i okoliczności, w których żyjemy, o tyle w przypadku duchowości nie jest to już takie proste. Jaki kierunek wewnętrznego doskonalenia winienem obrać? Czy to jest wszystko jedno, czy pójdę drogą wyznaczaną przez buddyzm, taoizm, stoicyzm lub chrześcijaństwo? Niedawno zupełnie przypadkiem natknąłem się na interesujący test na kierunek duchowości. Znalazłem go u Platona.  Ale o tym już w następnym wpisie.



[i] Używam tu określenia „osobowy” zamiast bardziej popularnego sformułowania „osobisty”. Rzecz w tym, że określenie „rozwój osobisty” obejmuje zakresem „rozwój duchowy”. To co duchowe podpada w moim rozumieniu pod to, co osobiste. Żeby przeciwstawić sobie w tym wpisie te dwa rodzaje rozwoju musiałem, żeby to było czytelne, użyć innego określenia.