7/2016 Wartości jako procedury

Wartości jako procedury

 

Wydaje się, że temat wartości znowu staje się modny i to w obszarach, których byśmy o to nie podejrzewali, mianowicie między innymi w zarządzaniu biznesem. Niedawno na rynku polskim ukazała się książka Kena Blancharda i Michaela O’Connora Zarządzanie przez wartości. Ken Blanchard, jest m.in. współautorem „Jednominutowego Menedżera”, „Cała naprzód!” i innych książek poświęconych biznesowi. Michael O'Connor jest współzałożycielem i dyrektorem Center for Managing by Values (Ośrodka zarządzania przez wartości). Jest ekspertem w zakresie badań behawioralnych.

Książka opiera się na odkryciu, że zarządzanie firmą poprzez wartości przynosi zaskakujące efekty w postaci stabilnego i długofalowego rozwoju w sensie ekonomicznym. Okazuje się, że ludzie potrzebują środowiska o wyraźnie określonych i spójnych wartościach. Z jednej strony w takim środowisku zwiększa się ich motywacja i poczucie bezpieczeństwa, z drugiej strony rośnie zaufanie klientów do przedsiębiorstwa. To, prędzej czy później, przekłada się na zysk.

Najmocniejszą stroną książki jest pokazanie wartości poprzez pryzmat procedur. Uważam, że pojęcie wartości jest współcześnie niezwykle wyświechtane, wszyscy nimi epatuję, manifestują najrozmaitsze wartości, najczęściej po to, żeby zatuszować lub usprawiedliwić jakieś swoje mało szlachetne poczynania. Dlatego zazwyczaj nie wzbudza to naszego zaufania, gdy ktoś dużo mówi o wartościach.

Nie o deklaracje bowiem chodzi, lecz o działanie. Chcesz mi objawić swoje wartości, pokaż mi swe postępki, pokaż, jak działasz, jakich dokonujesz wyborów, jak reagujesz w trudnych sytuacjach. Nie deklaracje, lecz wzorce postępowania ujawniają prawdziwe wartości. Dlatego autorzy książki opisując, jak modelują duże firmy w oparciu o wartości, koncentrują się na procedurach. Cały model zasadza się na prostym schemacie:

„Faza1: Precyzowanie misji bądź celu i wartości.

Faza 2: Komunikowanie misji i wartości.

Faza 3: Zestrajanie codziennych praktyk z misją i wartościami.”

(Ken Blanchard, Michael O’Connor. Zarządzanie przez wartości. Jak sprawić, by osobiste wartości pomagały osiągać nadzwyczajne wyniki. Przeł. A. Owsiak. Warszawa: 2015. S. 39.)

Po pierwsze ustalamy więc to, co dla nas ważne, następnie uczymy się to komunikować, wreszcie dostosowujemy do tego naszą codzienną praktykę. Jeśli więc ważny jest dla nas szacunek, jako wartość, musimy zastanowić się nad tym, co to dla nas oznacza, jakie działania pod tym pojęciem się kryją. Osobiście nauczyłem się, że jednym z objawów szacunku jest nieokazywanie naszemu rozmówcy, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy, objawów dezaprobaty na poziomie fizycznym, tj. nie wzdychamy ostentacyjnie, nie przewracamy oczami, kiedy wypowiada swoje kwestie. Umiejętność przełożenia każdej wartości na szereg takich prostych procedur jest kluczem do ich urzeczywistnienia.

Po adresem tezy autorów można wszak wystosować pewien zarzut. Całość opiera się na pewnej metawartości, która ma potężny potencjał korupcyjny w stosunku do pozostałych wartości, mianowicie na korzyści. Wszystko ma być pięknie, prężnie i po „amerykańsku”, pod warunkiem, że ostatecznie ma to przynieść przedsiębiorstwu wymierne korzyści. Rzecz w tym, że wiele wartości, może nawet większość, kłóci się z prymatem korzyści. Co wtedy?

Postaram się to rozwinąć w kolejnym wpisie Zasadzki aksjologiczne.