9/2016 Groźna radość

Groźna radość

 

W kulturze współczesnej wciąż dość często dzielimy emocje na pozytywne i negatywne. O pierwsze zabiegamy, tych drugich natomiast staramy się unikać.

Stoicy uważali, że emocje pozytywne związane są z przeświadczeniem (świadomym lub podświadomym), że spotkało nas (tu i teraz) lub spotka (w przyszłości) coś dobrego. W tym pierwszym przypadku odczuwamy radość i stany wobec niej pochodne, w tym drugim przypadku doświadczamy nadziei czy pragnienia oraz stanów wobec nich pochodnych.

Emocje negatywne, których wolelibyśmy nie doświadczać, związane są z przeświadczeniem (świadomym lub podświadomym), że spotkało nas (tu i teraz) lub spotka (w przyszłości) jakieś zło. W przypadku zła teraźniejszego doświadczamy cierpienia (i stanów pochodnych), w przypadku zaś zła przyszłego doświadczamy lęku (i stanów pochodnych).

Dwa mity leżą u podstaw współczesnej emocjonalności. Po pierwsze, że tak doświadczenie emocji pozytywnych, jak i negatywnych jest zasadniczo nieuniknione. Po drugie, że emocje pozytywne, związane z doświadczeniem jakiegoś dobra, są czymś wyłącznie pożądanym i nie ma niczego złego w uleganiu im. Nad tym drugim mitem chciałbym się dziś pochylić. Oto na przykład Cyceron, ku niewątpliwemu zdumieniu współczesnego czytelnika, pisze:

„Uniesienie duszy w radości wynika bowiem z takiej samej ułomności, jak skurcz duszy w bólu; a pożądliwość w dążeniu do czegoś jest szczytem takiego samego braku charakteru, jak uciecha z używania. Słusznie więc uważa się za ludzi bez charakteru zarówno tych, co są zbytnio znękani przykrością, jak i tych, co się nadmiernie cieszą.”

(Cyceron. Rozmowy tuskulańskie. Przeł. J. Śmigaj. IV.31)

Stoicy zaobserwowali, że tak zwane pozytywne emocje są równie szkodliwe, niebezpieczne, co negatywne. A nawet więcej: emocje pozytywne są bardziej niebezpieczne, bo usypiają naszą czujność. Sądzimy, że wszystko jest w porządku, podczas gdy radość, euforia, ekstaza zaburzają naszą percepcję rzeczywistości, wyłączają krytyczne myślenie, podejmujemy pod ich wpływem błędne decyzje, szkodzimy sobie i bliskim, odurzamy się. Dyskusja na ten temat ze współczesnymi teoriami psychologicznymi i terapeutycznymi, to jedna z nabardziej fascynujących linii rozwoju współczesnego stoicyzmu ‒ będę jeszcze do tego nawiązywał w tym blogu.

 

Wielu antycznych stoików zwykło mawiać, że uczynek niegodziwy pod wpływem bólu bardziej jest zrozumiały i wybaczalny niż takiż uczynek powodowany przyjemnością, poszukiwaniem radości. Niegodziwość w imię przyjemności to hańba, w imię ulżenia cierpieniu zaś to słabość.