O praktykowaniu stoicyzmu

1.

 

Stoicyzm jest filozoficzną praktyką duchową. Oznacza to, że na praktykowanie stoicyzmu składają się trzy elementy. Są to:

 

  • świadomość własnej niedoskonałości, braku pełni czy nieszczęścia,
  • pogłębianie wiedzy na temat naszego miejsca i sytuacji w świecie,
  • codzienne ćwiczenia duchowe.

 

Jeżeli nasze zajmowanie się stoicyzmem ma być praktyką duchową, a więc tym, czym był stoicyzm od początku w zamierzeniu jego twórców, nie może zabraknąć w nim żadnego z trzech powyższych elementów. Świadomość własnej niedoskonałości, wiedza oraz ćwiczenie.

 

Świadomość własnej niedoskonałości będzie płytka i jałowa bez wiedzy i codziennego ćwiczenia. Z drugiej strony to właśnie zdolność rzetelnego i szczerego uzmysłowienia sobie własnej kondycji i jej ograniczeń stanowi motywację oraz punkt odniesienia dla zdobywania wiedzy i ćwiczenia się.

 

Wiedza bez samoświadomości będzie pusta i abstrakcyjna, bez ćwiczenia pozostanie czystą teorią. Z drugiej jednak strony właśnie pogłębianie wiedzy na temat siebie i świata, pozwala nam coraz lepiej rozumieć własną kondycję duchową oraz coraz efektywniej pracować nad jej ulepszeniem.

 

Ćwiczenie się bez wiedzy będzie ślepe, bez samoświadomości zaś daremne. Z drugiej jednak strony tylko dzięki ćwiczeniu dokonuje się przemiana wewnętrzna, a wiedza zyskuje naturalny grunt.

 

Tak więc te trzy rzeczy naturalnie i w każdym momencie praktykowania stoicyzmu uzupełniają się oraz wzajemnie naświetlają. Stale przechodzimy od jednej do drugiej, a potem wracamy. Każdy ze wspomnianych wymiarów sprawdza oraz sprowadza dwa pozostałe.

 

 

 

2.

 

Praktykowanie stoicyzmu może być zajęciem dorywczym lub całościowym sposobem życia. Niektórzy znajdują w stoicyzmie szereg ćwiczeń i wskazówek, pozwalających na doraźne zastosowanie. Kiedy boli nas głowa bierzemy środki na uśmierzenie bólu. Podobnie kiedy odczuwamy lęk, lub borykamy się z innymi negatywnymi emocjami możemy sięgnąć po stoickie praktyki, znajdując w ten sposób pewne ukojenie.

 

Czy takie działania można nazwać prawdziwym praktykowaniem stoicyzmu? Czy nazwa stoika lub praktyki stoickiej winna być zastrzeżona tylko dla kogoś, kto traktuje stoicyzm wyłącznie jako całościowy sposób życia? Kto to ma rozstrzygać? Jeśli jakaś osoba odczuwa tak zwane niepokoje egzystencjalne i w ogóle jest jej we własnym życiu jakoś niewygodnie, taka osoba może szukać ukojenia na różnych drogach. Może stosować praktyki buddyjskie, techniki zen, chodzić do psychoterapeuty, spowiadać się księdzu katolickiemu, stosować środki farmakologiczne lub ostatecznie także zainteresować się wybranymi technikami stoickimi.

 

Nie umiem z całą pewnością ocenić szczerości takich usiłowań. Kto ma to oceniać? Jeśli ktoś, wychodząc od świadomości własnej niedoskonałości czy niepokoju, stara się szukać rozumienia i ćwiczyć, mniej lub bardziej systematycznie, i jeśli jednocześnie stosuje techniki stoickie, to nawet jeśli robi to dorywczo, mogę nazwać to praktykowaniem stoicyzmu.

 

 

 

3.

 

Jednak praktykowanie stoicyzmu jako całościowy sposób życia wymaga całkowitego zaangażowania i systematycznej szczerości. Dorywcze stosowanie technik stoickich, pozwalających na przykład zredukować poziom stresu czy poukładać osobistą hierarchię wartości zazwyczaj jednocześnie konserwuje pewne struktury egzystencjalne odpowiedzialne za niemożność doświadczenia jedynego prawdziwego (pełnego) celu stoicyzmu. Jest nim doświadczenie czystej radości istnienia tu i teraz.

 

Możemy cieszyć się tym lub tamtym, przeżywać okresy szczęścia, sukcesy, nawet entuzjazm, może nawet niektóre techniki stoickie okażą się nam w tym przydatne – jednak prawdziwa, czysta, niezmącona radość istnienia jest czymś innym. Jeśli nie przebudujemy niektórych naszych struktur psychologiczno-egzystencjalnych, nie osiągniemy dostępu do tego typu radości. Będziemy żyli tak jak żyliśmy, sądząc, że jest to jedyny możliwy rodzaj życia, życia, w którym szczęście przeplata się z nieszczęściem, a człowiek jest śmiertelny, ułomny, podatny na cierpienie i tak dalej. Ale jeśli to nie wszystko?

 

Co nam pozostaje, jeśli nie spróbować? Co mamy do stracenia? Praktykowanie stoicyzmu jako całościowego stylu życia bierze się z tego, że naprawdę poważnie chcemy spróbować. Oznacza to całkowite zaangażowanie. To tak jak z początkującym sportowcem, któremu mówi się, że osiągnięcie szczytów, wystąpienie na olimpiadzie, zagranie na jakimś wimbledonie czy na mistrzostwach świata tej czy innej dyscypliny, że to jest dla niego praktycznie nieosiągalne, że to udaje się przecież tak nielicznym, iż jest niemal iluzją.

 

Ale co z tego? Czy to znaczy, że te rzeczy nie istnieją? Czy nie jest tak, że dotrzeć tam możemy jedynie dzięki prawdziwemu zaangażowaniu i wierze w realność tego celu? Pewne rzeczy są możliwe dlatego, że w nie naprawdę uwierzyliśmy. Poza tym zadajmy sobie paskalowskie pytanie: co mamy do stracenia? Być może możemy tylko zyskać.

 

Thomas Merton opisuje w swoim dzienniku azjatyckim rozmowę z pewnym lamą tybetańskim. Lama ów zwierzył się mu, że medytował w całkowitym odosobnieniu przez trzydzieści lat, ale nie udało mu się osiągnąć całkowitej pustki. Czy to znaczy, że poniósł porażkę. Merton opisuje go jako jednego z najbardziej urzeczywistnionych ludzi, jakich spotkał.

 

Tak samo jest ze stoicyzmem: wierzymy w cel i dążymy do niego. Nawet jeśli ma się nam to ostatecznie nie powieść, uzyskujemy po drodze urzeczywistnienie w postaci mocy ducha, niezwykłych pokładów spokoju, wspaniałego kontaktu z samymi sobą, może nawet mądrość.

 

 

 

4.

 

Praktykowanie stoicyzmu pojmowanego jako całościowy sposób życia oprócz zaangażowania wymaga także systematyczności. Przez systematyczność rozumiem codzienną praktykę. Tak jak wszystkie wielkie tradycje duchowe stoicyzm wymaga wplecenia stoickich ćwiczeń i obyczajów w naszą codzienną egzystencję. Kilka dni przerwy cofa nas w postępie duchowym o całe miesiące.

 

Ludzki organizm to niezwykle skomplikowany układ różnorodnych mechanizmów i nawyków. Mechanizmy te rozkręca w nas nasza ewolucja, jednostkowa biologia, wychowanie (zwłaszcza wczesne dzieciństwo), w końcu kultura oraz tak zwane czasy w których żyjemy. Przez mechanizm rozumiem pewien kompleks elementów – w jego centrum znajduje się zgeneralizowany sposób reagowania na bodźce (sytuacje) środowiskowe.

 

Oto coś się dzieje, na przykład bliska nam osoba podnosi na nas głos – to jest bodziec środowiskowy. Jak reagujemy? Czujemy na przykład gniew, lub lęk, może skruchę. Podejmujemy następnie jakieś działania. Mamy też w związku z tym jakieś myśli oraz przemyślenia. Wszystko to jest takim mechanizmem. Zazwyczaj w podobnych sytuacjach reagujemy w podobny sposób, coś się w nas uruchamia.

 

 Jesteśmy zbiorem takich nakładających się na siebie, a czasem wchodzących ze sobą w straszne konflikty, mechanizmów. Chryzyp, a potem, po ponad dwu tysiącleciach Schopenhauer, porównują ludzkie życie do biegnięcia z górki. Wyobraźcie sobie, że stoicie na szczycie wysokiej góry. Stoicie w miejscu. Potem coś, może wy sami, popycha was i zaczynacie biec. Na początku jest może i przyjemnie, ale z czasem coraz wyraźniej uświadamiacie sobie, że nie jesteście już w stanie zatrzymać się, że biegniecie coraz szybciej, że tępo staje się szaleńcze, a ostateczny kataklizm jest nieuchronny. W ujęciu Schopenhauera obraz ten wyraża fatalizm ludzkiej egzystencji. Jesteśmy rozpędzeni przez nasze popędy i pragnienia i nie jest już w naszej mocy zatrzymać się.

 

Stoicy też uważają, że jesteśmy rozpędzeni przez nasze mechanizmy. Ale, w odróżnieniu od Schopenhauera, wierzą, że dzięki codziennej systematycznej praktyce wdrażamy w życie, w funkcjonowanie naszego organizmu nowe mechanizmy, które niosą nam więcej ładu, harmonii, spokoju oraz uczucia systematycznego niesłychanego wręcz szczęścia. Jednak niezmiernie ważne jest, żeby praktykować codziennie.

 

Stoicyzm to nie powiedzenie sobie, że jest się stoikiem bo podobają się nam stoickie ideały, to nie zbiór poglądów czy wyobrażeń na temat jakiegoś mglistego ideału życia − to codzienna żmudna i cicha praca nad sobą, nad swoim sposobem myślenia, reagowania oraz działania. Czasem trzeba lat zanim to zacznie przynosić efekty. Ale kiedy te efekty w końcu pojawiają się, zatrzymujemy się naraz oniemiali i zadziwieni. To tak jakbyśmy przez wiele lat studiowali jakąś księgę, po to by któregoś dnia nagle poczuć przeszywający dreszcz olśnienia. Podnosimy wtedy naraz wzrok znad księgi mówiąc sobie po cichu: aha, a więc to o to chodziło. I wszystko do siebie nagle pasuje.

 

 

 

5.

 

Należy też pamiętać, że praktyka stoicka ma w dużym stopniu charakter zindywidualizowany. Jest mianowicie dostosowana do sytuacji indywidualnego człowieka. Na taką sytuację składa się jego niepowtarzalna konstytucja (wrażliwość, predyspozycje, zdolności) oraz okoliczności życiowe (kontekst społeczno-kulturowy).

 

A więc praktykowanie stoicyzmu składa się zawsze z trzech poziomów:

 

  • ogólnych zasad wynikających ze stoickiej wizji świata,
  • kontekstu społecznego,
  • indywidualnych predyspozycji.

 

Każdy z tych poziomów wymaga szczegółowego omówienia. Teraz, na koniec tej mowy, powiem kilka słów na temat ogólnych zasad. Mówimy tutaj przede wszystkim o trzech uzupełniających się obszarach praktyki duchowej są to:

 

  • dyscyplina myślenia,
  • dyscyplina działania,
  • dyscyplina pragnienia.

 

Kompletna praktyka stoicka rozgrywa się w tych trzech obszarach. Jeżeli układamy swój codzienny i tygodniowy grafik ćwiczeń i stoickiego funkcjonowania, powinniśmy dbać o to, żeby te trzy obszary się w nim znalazły.

 

Dyscyplina myślenia to obszar ćwiczenia kompetencji poznawczych i logicznych. Rozwijamy tu swoje umiejętności patrzenia na rzeczywistość taką jaka jest, bez zniekształcania jej naszymi sądami wartościującymi, lękami i myśleniem życzeniowym. Także rozwijamy tu techniki poprawnego rozumowania, żeby umieć z faktów wyciągać takie wnioski, jakie z nich rzeczywiście wynikają.

 

Dyscyplina działania to obszar ćwiczenia kompetencji etycznych. Planujemy tu i realizujemy tak zwane właściwe działania w trzech kierunkach: wobec siebie, wobec innych, wobec świata. Istotą tych działań jest troska, miłość, szacunek, właściwa (przemyślana) hierarchia wartości.

 

Dyscyplina pragnienia to obszar ćwiczenia rozumienia i zarządzania własnymi reakcjami emocjonalnymi. Poznając swoje skłonności i pracujemy z nimi stosując adekwatne ćwiczenia stoickie. Załóżmy, że mamy na przykład określone oczekiwania wobec osób i sytuacji. Jeśli nie zostają one spełnione uruchamiamy mechanizmy złości i rozczarowania, które zaburzają nasz osąd rzeczywistości i sprawiają, że stajemy się niesprawiedliwi wobec innych osób. Jako stoicy w odpowiedni sposób pracujemy nad naszymi oczekiwaniami, żeby nie dopuścić do eksplozji niekontrolowanych emocji.

 

Tak w największym zarysie wygląda praktyka stoicka.