O wartościach

1.

Ocenianie jest jedną z podstawowych czynności ludzkiego umysłu. Nieustannie analizujemy bodźce z otoczenia, informacje i możliwości działania w kategoriach: zagrażający-przyjazny, przydatny-nieprzydatny, korzystny-niekorzystny, przyjemny-nieprzyjemny i tak dalej. Uogólniając te procesy mówimy, że pewne rzeczy są dla nas złe, a inne dobre, pewne wartościowe, a inne bezwartościowe, jedne wartościowe bardziej niż inne. Ponieważ robimy to cały czas, zazwyczaj dzieje się w to w sposób automatyczny i bezrefleksyjny. Dopiero, gdy na skutek naszych ocen i wynikających z nich działań napytamy sobie tak zwanej biedy zaczynamy się nad nimi poważnie zastanawiać, filozofując w stylu: „mądry Polak po szkodzie”.

Wszystkie nasze wartości, zarówno te uświadomione, jak i te nieuświadomione dzielą się na dwie podstawowe klasy. Wartości nadrzędne (określane także jako same w sobie czy ostateczne) i wartości instrumentalne (czyli środki sprzyjające realizacji tych pierwszych). Wartości nadrzędne wyznaczają podstawowe kierunki naszego działania, nasze główne cele, z którymi się identyfikujemy i które nadają naszemu życiu tak zwany sens.

Wybór wartości nadrzędnych determinuje nasze działanie. Jeśli uważam, że najważniejszą w życiu rzeczą, wartością ostateczną jest miłość, będę postępował inaczej od osoby, która za rzecz najważniejszą uzna realizację artystycznej wizji.

 

2.

Ludzie toczą miedzy sobą konflikty i wojny. Ile z nich można opisać w kategoriach konfliktów tych nadrzędnych wartości? Część, większość, a może wszystkie? Ludzie toczą konflikty wewnętrzne, przeżywają rozterki, doprowadzając do rozpaczy siebie i swoich bliskich. Pomóc przyjacielowi czy oddać jakiejś osobistej misji? Pasjonujące wyzwania w pracy czy żmudne życie rodzinne? Ile z nich to konflikty wartości? Możemy być tego nieświadomi, ale w istocie zazwyczaj hołdujemy wielu różnym nadrzędnym wartościom, które nie bardzo się nawzajem lubią, niczym jacyś kapryśni bogowie.

Próbując służyć zbyt wielu bogom na raz popadamy w wewnętrzne konflikty, które mogą nas doprowadzić nie tylko do poważnego kryzysu egzystencjalnego, lecz również psychicznego. Albowiem ci bogowie potrafią być okrutni i bezwzględni.

 

3.

Zawsze zastanawiała mnie jedna rzecz, jedno pytanie odnośnie wartości nigdy nie dawało mi spokoju. Czy to my wybieramy wartości, nasze nadrzędne cele, wszystkie te rzeczy i sprawy, które nadają naszemu życiu sens, czy odwrotnie, to one wybierają nas? Oto pewnego dnia okazuje się, że miłość, sztuka, rodzina, wyzwanie w pracy lub coś innego jeszcze są dla nas najważniejsze – czy mamy na to wpływ?

Zastanówcie się nad tym przez chwilę proszę. Czy jest tak, że wartości niejako nas spotykają i biorą w swoje posiadanie, zaczynają nad nami panować, tak że my nie mamy, jak to się mówi, nic do gadania? Albo damy im się porwać, albo nasze życie zacznie nam się wydawać bezwartościowe? A może nawet nie możemy nie dać się im porwać? Czy jest tak?

Co możemy zrobić z wartościami? Co mamy wobec nich do powiedzenia? Na co mamy wpływ? Czy mogę chcieć, żeby jakaś wartość przestała być dla mnie wartością i zaczęła nią być jakaś inna? Czy osoba poszukująca miłości może sama z siebie zadecydować, że miłość jej już nie interesuje, by zwrócić się w inną stronę, na przykład w stronę poświęcenia dla ojczyzny, nauki, kariery sportowej?

 

4.

A więc czy tak to wygląda? Życiem ludzkiej jednostki kierują a to popędy, a to namiętności, konwenanse społeczne, w końcu nawet wartości? Na nic nie mamy wpływu? Pozostańmy przy wartościach. Chcę zadać najbardziej przewrotne pytanie. Brzmi ono: Czy wartości są wartościowe?

Bardzo proszę, żebyście przez moment poważnie rozważyli to pytanie. Czy ono wydaje wam się niedorzeczne? Nie osądzajcie go pochopnie, proszę. Chwilę się zastanówcie. Czy wobec wartości, jakiejkolwiek wartości, którą wyznajmy, która nas przejmuje, napełniając nasze serce, zdziwieniem, radością, nadzieją oraz niepokojem, czy możemy postawić to pytanie: ale czy ty jesteś dla mnie naprawdę wartościowa? Uważam, że w tym pytaniu streszcza się być może klucz do duszy współczesnego człowieka.

Bo skąd wiemy, że jakaś wartość jest naprawdę wartościowa? Skąd wiemy że wszelka wartość, która objawia nam swe nieskończone obietnice, jest wartościowa? Czy nie możemy niejako stanąć z boku i my, my sami, wartość wartości przyznać, bądź jej ją odebrać?

 

5.

Zanim spróbuję na tak postawione pytanie odpowiedzieć, zanim postaram się wyjaśnić jego sens, muszę zrobić krok wstecz zadając pytanie o naturę wartości. Skąd się właściwie biorą i dlaczego do nas niejako przychodzą?

Twierdzę, że, najogólniej rzecz ujmując, wartości to cele idealne naszych działań. Przez taki cel idealny rozumiem uogólnione wyobrażenie, obraz naszego życia, tj. tego, jak mogłoby wyglądać, spełniwszy określone oczekiwania oraz zrealizowawszy określone możliwości. Taki obraz może być mniej lub bardziej uszczegółowiony, zawierając, bądź jedynie główne zarysy i kontury, bądź bardziej szczegółowo określając stosunki zachodzące pomiędzy poszczególnymi aspektami naszego możliwego życia: relacje, zdrowie, sprawy zawodowe, rodzinne itd.

Uważam, że taki obraz składa się z dwu podstawowych składników (jest jakby roztworem składającym się z dwu substancji): natury i kultury. Natura to nasze potrzeby oraz predyspozycje, kultura to wzorce, które adaptujemy jako własne. Ludzka natura jest po części bardzo plastyczna – tworzy i wciela nowe wzorce, nowe możliwości zachowań i satysfakcji. Gdzie jest granica między tym, co jest w nas niezmienne (naturalne) a tym, co zmienne i plastyczne (kulturalne), tego nie wiemy do końca.

Każda wartość składa się z tych dwu zmiennych. Żeby rzecz bardziej skomplikować trzeba dodać, że zarówno natura jak i kultura są pluralistyczne. Człowiek ma wiele potrzeb i możliwości (potencjałów): nie jest naturalnie determinowany do realizacji raczej tych potrzeb niż tamtych. To samo z kulturą: wzorców kultury jest nieskończenie wiele. Jeśli nałożymy na siebie pluralizm natury i pluralizm kultury otrzymamy ogromne uniwersum ludzkich wartości.

Platon wierzył, że w świecie wartości i idee (tego, co możliwe) istnieją obiektywnie, realnie, choć niematerialnie. Uważam, że jest to w pewnym sensie prawda. Wartości, o których tu mowa to olbrzymia, ale skończona ilość pewnych ogólnych wariantów tego, co człowiekowi może się wydać lub narzucić jako wartościowe.

[Uwaga: antyczni stoicy uważali, że wszystkie wartości biorą się wyłącznie z natury (wartościowe jest to, co naturalne) – nie dostrzegali roli kultury. Dzisiaj, po odkryciach Darwina i współczesnej neurologii, wiemy w jak dużym stopniu ludzka natura jest plastyczna i może podlegać przekształceniom. Właśnie dlatego, jako współczesny stoik, albo nawet poststoik, głoszę, że wartości to roztwór natury i kultury.]

 

6.

Podstawowy stoicki wniosek jaki wyciągam z tego rozumienia wartości, jest, że one nie są konieczne. Pytanie, „czy wartości są wartościowe” rozumiem teraz: czy ich wartościowość jest dla mnie konieczna? Otóż nie jest. Żadna wartość nie jest sama przez się, obiektywnie konieczna. Są całkowicie zamienne. Co to dla nas oznacza?

Z punktu widzenia stoika współczesne rozumienie wartości jest niepełne, tj. brakuje mu jednego fundamentalnego wymiaru, mianowicie woli. Wartość jako wartość składa się nie z dwu, ale trzech elementów: natury, kultury i woli. Natura to moja skłonność, potrzeba, predyspozycja, kultura to wzorce, w których się wychowałem, wola to moja świadoma decyzja podjęcia określonego zgeneralizowanego kierunku działania.

Na pytanie „czy dana wartość jest wartością” odpowiadam zatem: nie, nigdy żadna wartość nie jest wartością, dopóki nie zostanie przeze mnie wybrana. A więc mój wybór konstytuuje wartości. Ten wybór nie jest arbitralny, jak by tego chcieli relatywiści. Cały czas określa go bowiem moja natura i kultura. Ale to jest mój wybór.

[Uwaga: tak zwanych wartości moralnych nie zaliczam w tej mowie do grona wartości. Nazywam je zasadami moralnym. Są czymś innym niż wartości. Są mianowicie fundamentem naszych relacji ze sobą i innymi ludźmi. Wartości są możliwe dzięki temu fundamentowi. Bez tego fundamentu nie ma także wartości.]

 

7.

To, co potocznie nazywamy wartościami do niczego nas w istocie nie zobowiązuje. Mogę wybrać tą lub tamtą wartość, ale to nie ma dużego znaczenia, którą ostatecznie wybrałem. Droga ma znaczenie. Człowiek zdaniem stoików jest istotą realizującą się poprzez wartości. Jest wybieraniem. Chodzi o to, żebyśmy wybierali świadomie i realizowali z oddaniem oraz zaangażowaniem. W ten sposób realizujemy swoje człowieczeństwo.

W ten sposób nabiera też głębszego sensu powiedzenie: cel jest już na początku. Człowiek nie osiąga szczęścia oraz spełnienia dopiero realizując któryś ze swoich szczytnych celów, tj. niejako dochodząc do kresu jakiejś drogi. Osiąga on spełnienie wstępując na tą drogę.

 

8.

Na koniec chciałbym powiedzieć jeszcze o demonach. Dzisiaj mowa o wartościach mogłaby także nosić tytuł „O demonach”. Czym bowiem są demony, pominąwszy różne ludowe bądź holywoodzkie wyobrażenia? Uważam, że są to wartości, które wzięły nas w swoje władanie, przez które jesteśmy więc niejako opętani.

Epiktet, podając powody nieszczęścia człowieka, jako jeden z nich wymienia wartości. Co miał na myśli? Większość z nas, prawie wszyscy uzależnia swoje szczęście od wartości, od tego, czy udało nam się zrealizować upatrzoną wartość. W ten sposób czynimy z siebie niewolników albo zakładników wartości. Jakie są tego konsekwencje?

Konsekwencją uzależnienia swojego szczęścia od wartości jest lęk (że nie uda nam się ich osiągnąć), cierpienie (kiedy nie udaje nam się ich osiągnąć), nadzieja (że uda nam się je osiągnąć), odurzenie emocjonalne (kiedy udaje nam się je osiągnąć). Każdy z tych stanów jest zdaniem stoików zaburzeniem kontaktu ze sobą.

Bycie opętanym przez demona wartości może mieć trzy stopnie zaawansowania. Po pierwsze jest to pogarda i dewaluacja innych wartości. Będąc we władzy demona wolności, miłości, sztuki odmawiamy wtedy wartości innym wartości, stawiamy je niżej w hierarchii. Jest to niesprawiedliwość i zaburzenie.

Po drugie, na głębszym szczeblu opętania, wykorzystujemy inne wartości do celów realizacji tej jednej wartości. Możemy na przykład udawać, że naszą wartością jest miłość, podczas gdy dążymy tylko do wolności. Podobnie możemy głosić wartości wolności, podczas gdy, pod jej pretekstem poszukamy jedynie wspólnoty. Ta manipulacja jednej wartości na drugiej jest wyrazem demonizmu wartości.

W końcu, najpoważniejszym i najstraszniejszym stadium opętania przez wartość jest łamanie w imię realizacji jakichś wartości fundamentalnych zasad moralnych – a więc krzywda i wykroczenie przeciw innym ludziom.

 

9.

Pytacie mnie o to jak mają się wartości do naszych pragnień, nieświadomych popędów, emocji? Odpowiadam pytaniem; czy coś uważamy za wartość dlatego, że tego pragniemy, czy pragniemy tego, gdyż uznaliśmy to za wartość?

Twierdzę, że obie te alternatywy są w jakimś sensie prawdziwe. Wartości i tak zwana popędowa strona natury człowieka znajdują się w trwałym sprzężeniu. Pragnienia wyrażają się (obiektywizują) w wartościach, a wartości angażują pragnienia.